Pamiętajmy

 

298077_2139005071848_1147795830_31940312_64617221_n(1)

Mamy córkę Otylkę, Motylka naszego Ukochanego (*)(*)(*)

Nasza Iskierka zaczęła chodzić do przedszkola, na razie na zajęcia przygotowujące z rodzicami, były też inne mamy i zaczęłyśmy rozmawiać o naszych pociechach. Bardzo często spotykam się z zachwytem i zdziwieniem że mamy trzech chłopców. Aż trzech i tylko chłopców.

Nie zawsze mam potrzebę mówić.

Nie każdemu chcę mówić.

Ale dziś mówię wszystkim .

Mam córkę.

Mamy córkę.

Nasi synowie mają siostrę.

Dbam o to by pamiętali o swojej siostrzyczce.

Chcę by pamiętali.

Bo mamy córkę.

W Niebie, ale mamy córkę.

Urodziłam córkę.

I jestem mamą córeczki.

Naszej Motylki. Naszego serduszka. Aniołeczka.

Moja ukochana córka ma na imię Otylia (*)(*)(*)

Dzień Dziecka Utraconego 2017

Baloniki…

Tak bardzo brakuje mi baloników.

Otysia dała nam dziś piękne słońce, jest wprost wymarzona pogoda na baloniki…

Niestety nie było baloników. Brakuje mi takiej formy upamiętnienia dzieci. Kiedyś się w to zaangażowałam i było warto. Niebawem 1 listopada…

Piękna dziś była pogoda. Dziękuję Ci córeczko za to otulenie gorącym słońcem, dokładnie w chwili kiedy już skończyłam ogarniać nagrobek, dałaś mi znak, promienie słońca otuliły płytę i każdą literkę po kolei, i zalśniło Twoje imię Kochanie.

Kochana córeczko pamiętamy i będziemy pamiętać do końca życia (*)(*)(*)

Kochamy Cię serduszko nasze (*)

 

20171015_123750a

Właśnie dziś dostałam zdjęcie od przyjaciela… z motylkiem. Dziękuję że się Nią opiekujesz Otysiu podczas wypraw. Nie dajesz o sobie zapomnieć mała psotko :) Takie znaki są nam potrzebne jak tlen do oddychania.

***************

Czasami myślę że nauczyłam się żyć z żałobą. Czasami nawet myślę że udało mi się tą żałobę przepracować. Czasami…

I wtedy zwyczajne -”niezwyczajne” wydarzenie wywraca moje przekonania do góry nogami.

A mój stabilny pozornie świat trzęsie się w posadach.

Kiedy patrzę jak Iskierka bawi się z dziewczynką o blond włosach, którą jest oczarowany, a ta dziewczynka jest dokładnie w wieku Otysi, uśmiecham się, choć serducho w kawałkach. Ciężko mi potem dojść do siebie. Kiedy namacalnie mam możliwość widzieć co straciliśmy. Wszyscy, cała nasza rodzina, nie tylko ja mama. Cała nasza rodzinka.

Czasami myślę…

Ech

Tęsknię

Tęsknię za tym miejscem.

Potwornie.

Wiem jednak że nie mogę być tu szczera jak wcześniej, a maskować swoich odczuć i uczuć nie mam zamiaru. Jednak nie chcę by niektórzy mieli wgląd w głąb mojej duszy. To tylko moje miejsce, moja samotnia.

Palce zręcznie suną po klawiaturze. Myśli tłumię w sobie.

Nie chcę a nie mam pomysłu co dalej.

Pisaniem szłam przez żałobę, przez stratę… a teraz czuję że ugrzęzłam.

Powrót do przeszłości 26.05.2017

Dokładnie pięć lat temu od tych słów zaczęłam prowadzić tego bloga, przelewać moje uczucia i po omacku zaczęłam brnąć w czarnej otchłani mej martwej duszy. Dokładnie pięć lat temu podzieliłam się ze światem moją Drugą Stroną Duszy.

Bardzo symboliczna data… jak na rozpoczęcie przygody z blogowaniem… przygody??? nie, to złe określenie… jak na kolejny etap moje żałoby. Kolejny??? a może ciągle ten sam. Minęły zaledwie cztery miesiące, ból nie zelżał nawet o jedną tysięczną tonu… nawarstwia się.”

Pięć lat. Tak wiele się wydarzyło. A jakby to było wczoraj. Dokładnie trzy lata temu po operacji stwierdzającej jednoznacznie niepłodność wtórną na wizycie 26 maja w Dzień Matki dowiedziałam się że pod sercem rozwija się nasz mały CUD nasza Iskierka.

Mam zatem powody do świętowania.  I świętuję, uśmiech zagościł na mojej twarzy, nie umiem się smucić takiego dnia, jest zaduma jest refleksja, i potworna tęsknota, ale jest też radość i szczęście. Jestem mamą Ziemską i Aniołkową jestem mamą która świętuje ten dzień i posyła miliony buziaków i uśmiechów do swojej ukochanej MOtylki i rozdaje miliony buziaków i uścisków swoim ukochanym synom. Jestem ogromnie dumna z czwórki moich dzieci.

Uwielbiam być mamą.

( Choć czasami mam ochotę wziąć nogi za pas i uciec ;)) Ale to chwilowe i szybko mi przechodzi ;)

Wszystkiego najlepszego w tym szczególnym Dniu Aniołkowe Mamusie <3

„Stragany na pomnikach”

I znów o „wilczycach” będzie.

Wydarzyło się to już jakiś czas temu, niestety ciągle z tyłu głowy coś mi o tym przypomina i nie umiem przejść nad tym do porządku dziennego.

Po co o tym piszę? Bo spodziewałam się czegoś innego po  matkach po stracie dziecka, które zamiast jednoczyć się w bólu i wspierać, próbować się na wzajem zrozumieć, oraz najważniejsze nie osądzać,  prześcigają się w wycenianiu swoich strat oraz w okazywaniu totalnego braku empatii dla sposobu wyrażania  uczuć i  emocji innych osób.

Wstrząsnął i potrząsnął mnie zwrot jednej z mam o ” straganach na pomnikach”…

Każdy rodzic po stracie ma prawo do wyrażania swoich emocji, najlepiej jak potrafi, lub najgorzej jak potrafi w zależności czy sobie z tymi emocjami radzi czy nie. Grupy wsparcia, jak sama nazwa mówi służą do wspierania się, do jednoczenia się w bólu po stracie dziecka. A nie umniejszania cierpienia drugiego człowieka, lub do zadawania dodatkowego bólu masakrycznymi, nieprzemyślanymi i idiotycznymi wypowiedziami.

Jeżeli komuś jakaś grupa z konkretnych względów nie odpowiada, nic prostszego wystarczy ją opuścić. Bez wylewania żali jak to ktoś źle znosi sposób wyrażania bólu przez innych rodziców. A komentowanie wyglądu pomnika lub nazywanie małych pomników „straganami”, mnie okropnie dotknęło. Bo co takiemu osieroconemu rodzicowi zostaje? Sama wiem jak ważna jest dla mnie potrzeba obdarowania mojej Anielskiej córeczki. Każdy rodzic przechodzi przez żałobę krok po kroku, jednym jedne rzeczy przychodzą szybciej innym wolniej, ale każdy ma prawo do wyrażania swoich emocji na swój własny sposób. Nie można niczego narzucać, bo w żałobie można utknąć lub się zagubić i zamiast robić krok w przód cofać się o kilkanaście w tył. Niejeden rodzić po stracie przekonał się jak silna jest presja otoczenia, jak wszyscy nagle wiedzą lepiej co powinniśmy myśleć, jak się zachowywać, co przystoi w żałobie a co jest passe… Nagle wszyscy dookoła mają tysiąc dobrych rad. Dobrych dla nich samych, niekoniecznie dla rodzica po stracie.

Ale u kogo szukać wsparcia i zrozumienia, jak nie u innego rodzica który też przeżył śmierć własnego, ukochanego i wyczekiwanego dziecka.

Żałobę trzeba w sobie przepracować. Iść własnym tempem. Robić to co przynosi ukojenie, nawet chwilowe, ale jednak ukojenie.

Nie wiem jak matka po stracie może wyceniać swoją stratę, jak może napisać że źle znosi stragany na pomnikach.

Nie wiem jak ktoś postrzega pomnik mojej córeczki i mam to w … To ma mi przynosić ulgę, a skoro kogoś razi w oczy niech nie patrzy. Zamykamy powieki i niechciany obraz znika. Proste?

Pamiętacie mój wpis w którym wspomniałam że chciałam się pochwalić nagrobkiem… tak to działa, nie oszukujmy się, nie ubierajmy w lekkie słowa swoich uczuć, nie maskujmy ich, by nie urazić innych lub narazić się na czyjąś nieprzychylność. To my jesteśmy ważni i jeżeli jesteśmy ważni dla drugiego człowieka nawet jeżeli nas nie zrozumie uszanuje nasze emocje.

Bo tylko o szacunek tu chodzi. Szanujmy się. Matki!

Bo skoro same się nie szanujemy to kto ma nas szanować, nas z całym bagażem żałobnym i „straganem nagrobnym” ????

Jutro będę na „straganie”…. moim straganie.