Dzień Dziecka Utraconego… już dziś a dla Otysi miś….

Zanim białe baloniki wzniosły się do nieba, uczestniczyliśmy w bardzo wzruszającej Mszy Św. Wyczytano imiona dzieci, naszych małych aniołków, była to dla mnie bardzo ciężka chwila. Najwięcej emocji wywołało jednak kiedy dziewczyna z chóru śpiewała pieśni, a potem odczytała list Aniołka do mamusi… słychać było jak wszyscy wyciągają chusteczki, polały się łzy… Ksiądz wygłosił piękne kazanie… potrzebowałam balsamu na zbolałe sedrucho.

Nie zapomnę zapłakanych oczu rodziców i ich uśmiechów kiedy balony wzbiły się w niebo… bezcenne.

Podeszła do mnie młoda kobieta, zawilgotniałe oczy zdradzały że płakała, że jest bardzo poruszona, zapytała czy może prosić o trzy baloniki, dla trójki dzieci….

Po wyczytaniu imion dzieci, głos zabrał proboszcz, powiedział że rozumie że wyczytuje się imiona dzieci i ich rodziców, choć w pierwszej kolejności to dzieci Boże, że na tym polega nasza wiara…

i że lepiej żebyśmy nigdy nie zrozumieli dlaczego dzieci umierają…

cały czas analizuję sens tych słów… i nic mądrego nie przychodzi mi do głowy….

Dla naszych wszystkich aniołeczków…

Wzniosły się w niebo nasze marzenia, nasze pragnienia, nasze smutki i cierpienie, nasza miłość i pamięć, nasze myśli…

prawie 100 baloników

Dla naszej małej córeczki miś z okazji Dnia Dziecka….

Patrzył na mnie w wystawy sklepowej już od dłuższego czasu, wiedziałam że będzie dla Pysiuni odpowiednim prezentem, podobał mi się, chłopcom tez się spodobał, tylko mąż powiedział- Dziwny ten miś, nie podoba mi się….- niewiele myśląc odpowiedziałam – Cmentarny …Pysi się na pewno spodoba…tak myślę, tak chcę myśleć, tak niewiele mogę Jej dać poza moją miłością.

29 myśli nt. „Dzień Dziecka Utraconego… już dziś a dla Otysi miś….

    1. gemini Autor wpisu

      Dziękuję, mam zdjęcia mam które spoglądają w niebo, zapłakane oczy, ale i radosne, i uśmiechnięte buzie, J. to jest bezcenne

  1. ~Wankac

    Życie…Każdego gatunku w Formie Materialnej..(Materialny, Próbny Wszechświat)…Bez Zdolności… ODKRYWANIA POTRZEBY EDUKACYJNEGO< NADRZĘDNEGO PROCESU..DOSKONALENIA PODSTAWAMI MYŚLENIA UNIWERSALNEGO.. to Zaistnienie na Chwilę Danej z..rodzajem SAMOROZWOJU a własnej, Indywidualnej SELEKCJI JAKOŚCI TAKICH PRÓB MATERIALNYCH,NIEUŚWIADOMIONYCH…REALU czyli tego.. Że ISTNIEJE SYSTEM POMOCOWY, MECHANICYSTYCZNY ale WYKONAWCZY ZASAD PORZĄDKU ABSOLUTNEGO.

    BEZ PROGRAMU ŚWIADOMEGO RZECZYWISTOŚCI ORYGINALNEJ.. Obowiązujących.. MATERIALNE Życie – ZASAD DROGI ROZWOJOWEJ ia Dawanie Zycia w .Zwierzęcy sposób REAKCJI NARZUCANYCH przez PROGRAM "NATURA", wyznaczony dla Nieświadomej Masy pokoleniowych ŚWIATA ZWIERZĘCEGO.. do którego MY.. się zaliczamy, Każde życie jest.. BEZWARTOŚCIOWE i..jako Chaotyczne… Śmiertelne.

  2. ~Joanna

    5 pazdziernika minely dwa lata od narodzin i odejscia mojego wnuczulka Piotrusia,synka mojej corki. Jest troche latwiej niz na poczatku, ale nadal wszystkie swieta na tabletkach uspokajajacych. Rozumiem Was i jestem z wami.

    1. gemini Autor wpisu

      Nie masz pojęcia Droga Joanno ile dla mnie znaczył Twój wpis, chciałabym by moja mama tak napisała…
      Tyle miłości bije z Twoich słów
      tabletki…
      Dziękuję pozdrawiam cieplutko
      dla Piotrusia(*)(*)(*)

  3. ~agi

    Czytając to łzy same mi uciekły, brak mi słów, współczuje to zbyt małe słowo, gdy pomyślę ile małych duszyczek od nas odchodzi.

  4. ~mewka

    Witaj, bardzo dobrze Cię rozumiem, sama zmagam się ze śmiercią córeczki już od 15 miesięcy. Trzymaj się!!!

  5. ~Kasia

    Witam. Strata dziecka na pewno jest okropnym przezyciem. Jednak mówienie przez duchownych, że taka jest wola Boga jest bardzo niesprawiedliwe. Skoro Bóg jest miłoscia to czy móglby najpierw pozwolic dziecku się urodzić a potem je zabrac? Raczej to nie logiczne…warto się nad tym zastanowić głębiej niż wierzyc na słowo w to co mówia księża. Pozdrawiam

    1. gemini Autor wpisu

      Masz rację nie przemawia czasami do mnie to co mówią księża.
      Nie rozumiem dlaczego moja córka musiała umrzeć zanim zdążyła się narodzić
      Pozdrawiam również

  6. ~Alba

    Nie wiem, czy lepiej, abyśmy nigdy nie zrozumieli „dlaczego.” Córeczka mojej Cioci, wytęskniona i upragniona, zmarła, mając zaledwie 14 dni. Syn moich sąsiadów, obciążony rzadką chorobą, umarł w wieku 16 lat, pogrążając swoich rodziców w wiecznej żałobie (było to ich jedyne Dziecko). Ja sama jestem poważnie niepełnosprawna – i NIE WIEM, czy byłoby mi lepiej, gdybym zrozumiała, „dlaczego?” Nie wiem. Może tak, a może nie. Może jest łatwiej, kiedy można kogoś obarczyć „winą” (np. lekarzy), a może wcale nie. Gdzieś czytałam, że Bogu nie stawia się pytań „dlaczego?”. Jedno, w co wierzę, to, że bycie naszych dzieci na tym świecie, choćby bardzo krótkie, zawsze ma jakiś sens, zawsze jest DAREM.

    1. gemini Autor wpisu

      Masz rację jest darem, każde życie nawet najkrótsze jest darem…
      Przytulam
      Nie wiem czy Bogu się nie stawia takich pytań, skoro można do Niego przyjść ze wszystkim to czemu nie pytać dlaczego?

  7. ~Mona

    Szkoda dzieciątek i ich rodzin, sama dawno straciłam moją córeczkę. Ale żal mi też tych, których rodzice nie chcieli – dla nich pewnie nigdy nie będzie baloników…

  8. ~Ewa

    nie rozpamietuj, zatracisz sie w tym. po narzeczonym nosilam zalobe ponad 10-lat. te 10-lat zmarnowalo mi zycie. przez te 10-lat nigdy nie zalozylam rodziny. masz synow, meza, zyj dla nich.

    1. gemini Autor wpisu

      Ewo żyję dla moich dzieci i traktuję każdy dzień z nimi jak darowany
      nigdy nie powiem że pamięć o mojej córce to zmarnowany czas…
      Pozdrawiam

  9. ~Nikt_specjalny

    Bardzo się cieszę, że cała organizacja Dnia Dziecka Utraconego poszła Ci tak dobrze!
    Wierzę, że czujesz choć delikatną ulgę że zrobiłaś dla Pysi tak dużo!

    To z pewnością bardzo wyjątkowy dzień dla każdej Aniołkowej Mamy!

    1. gemini Autor wpisu

      Tak, dało mi to wiele radości że się udało, tak miałam poczucie że robię to dla mojej Otylki włożyłam w to całe serce
      był to wyjątkowy dzień :)
      Ściskam

  10. ~Kropka

    Witaj kochana, bardzo Ci współczuję… sama zmagam się z tym bólem od niemal 6 miesięcy i nadal dławią mnie łzy i cała gama negatywnych uczuć. Z mężem wybieramy się we wt do Katowic na mszę i puszczanie lampionów, bardzo się boję… że nie dam rady, ale czuję, że muszę. Życzę Ci dużo siły, to niesamowite jak wiele jest nas – aniołkowych mam… ściskam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.